Pokazywanie postów oznaczonych etykietą muzyka. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą muzyka. Pokaż wszystkie posty

20:03

Refleksje na spontanie - 30 Seconds To Mars „Avalanche” teledysk

Refleksje na spontanie - 30 Seconds To Mars „Avalanche” teledysk

Bracia Leto postanowili świętować drugie urodziny swojego ostatniego albumu „It’s The End Of The World But It’s A Beautiful Day” [recenzja], racząc fanów zupełnie nowym teledyskiem do zamykającego kawałka, będącego jednocześnie moim ulubionym i według mnie „najbardziej marsowym” z całej płyty „Avalanche.

Była to idealna piosenka, aby kontynuować tradycję koncertowych teledysków w stylu „Closer To The Edge” albo „Do Or Die”, zwłaszcza że nie tak dawno Marsi skończyli swoją trasę koncertową, m.in. z kolejnym przystankiem w Polsce. Bardzo lubię te klipy, pełne pozytywnej energii, entuzjazmu i miłości dosłownie wylewających się od fanów w stronę zespołu i vice versa. Szybkie spojrzenie na zapowiedź jednak szybko zweryfikowało oczekiwania. Marsi nie powstrzymali swojej obsesji wokół sztucznie wygenerowanych materiałów, które w ostatnich miesiącach zalały ich social media.

Teledysk obejrzałam w dniu premiery, od razu wiedząc, że drugi i prawdopodobnie ostatni raz zobaczę go wyłącznie dlatego, że wymaga tego research. Minął rok od mojego rantu na AI przy okazji powrotu Linkin Park [klik], więc najwyższy czas, żeby mi się znowu co nieco ulało. Tym razem jednak spróbuję powstrzymać się od rozważań nad etyką używania AI w kulturze i sztuce, choć będzie trudno.

15:00

Idealna imitacja czy niedoskonała interpretacja? O Linkin Park, „Shreku 5” i AI

Idealna  imitacja czy niedoskonała interpretacja? O Linkin Park, „Shreku 5”  i AI

          Tydzień temu Linkin Park powrócili z nową piosenką, zapowiedzią nowej trasy, płyty… i z nową wokalistką. Już od jakiegoś czasu słychać było różne plotki o zastępstwie Chestera Benningtona, w tym również spekulowano, że jego miejsce w składzie zostanie zajęte przez kobietę. W tej roli obstawiano między innymi Amy Lee z Evanescence: prawdopodobnie dlatego, że jest jedyną kobietą na scenie metalu, która wybiła się do szerokiej publiczności. Wybór padł jednak na mniej znaną Emily Armstrong, a jej odbiór był oczywiście różny: na instagramowym live posypały się serduszka i emotki płomieni, jak również łzy czy buźki, którym zbiera się na wymioty. Przez ten tydzień wydarzyło się wiele: padło  wiele oskarżeń, wyciągnięto na wierzch mnóstwo brudów, a świat podzielił się mniej więcej na dwie strony: obok słów wsparcia i podekscytowania padły komentarze, że Linkin Park nie żyje lub że Chester przewraca się w grobie.

fot. James Minchin III

            Najbardziej uderzyły mnie jednak opinie, że lepszym wyborem byłoby zatrudnienie do nowego materiału sztuczną inteligencję. Temat AI w sztuce już od jakiegoś czasu mnie rozjusza, a w tamtym momencie coś we mnie pękło i postanowiłam o tym napisać: nie recenzję, nie refleksje na spontanie, ale coś poważniejszego, gdzie głównym pytaniem będzie: „dlaczego?”.

16:11

Piękny dzień czy koniec świata? 30 Seconds To Mars „It’s The End Of The World But It’s A Beautiful Day”

Piękny dzień czy koniec świata? 30 Seconds To Mars „It’s The End Of The World But It’s A Beautiful Day”

Tytuł: „It’s The End Of The World But It’s A Beautiful Day”

Autor: Thirty Seconds To Mars

Data premiery: 15 września 2023

Gatunek: alternatywna

Czas trwania: 33:29

Wytwórnia: Concord Records

 

Coraz trudniej przychodzi mi oceniać nową twórczość artystów, z którymi związana jestem od dłuższego czasu. Trudno od nich oczekiwać braku zmiany przez całe dekady, a jednocześnie nostalgia woła z oddali i błaga o coś w starym stylu. Zdarzają się takie piękne powroty jak przy najnowszym krążku od Fall Out Boy, który na nowo rozbudził we mnie sympatię do zespołu. Zdarza się, że nowości siadają pół na pół: na przykład nowa odsłona Paramore, u których zmiana klimatu następowała powoli ale stabilnie, co pozwoliło na częściowe pogodzenie się z gatunkową woltą. Są takie przypadki jak twórczość Eda Sheerana, którego ostatnie dwie płyty przesłuchałam raz i zostawiłam wiszące bezużytecznie na playliście, czy też niesławny przypadek Panic! At The Disco, gdzie im dalej, tym gorzej i miłe wspomnienia niestety nie są już tak miłe.

Thirty Second To Mars poznałam ponad dziesięć lat temu i nawet nie wiem, kiedy ta dekada zleciała. Przez cały ten czas, zwłaszcza przy premierach nowych krążków (a było ich całe trzy) zawsze towarzyszy mi mieszanka podniecenia i niepewności, co dostanę tym razem. I choć miłość do Leto i spółki jest może trochę bledsza, to gdzieś w głębi tli się dalej, więc od ulubionego zespołu naprawdę nie chciałabym dostać jakiejś szmiry.

17:00

Paradoksalnie najbardziej spóźniona recenzja... Måneskin „RUSH!”

Paradoksalnie najbardziej spóźniona recenzja... Måneskin „RUSH!”

 


Tytuł: „RUSH!”

Autor: Måneskin

Data premiery: 20 stycznia 2023

Gatunek: pop rock

Czas trwania: 52:42

Wytwórnia: Epic Records, Sony Music Entertainment

Måneskin jest tym zespołem, który dosłownie od pierwszego wejrzenia mnie porwał i już nie puścił. Nieczęsto zdarza się, by eurowizyjna piosenka rozkochała mnie tak, by przesłuchać ją nie tylko tego jednego majowego tygodnia, a już w ogóle rzadkością jest, bym miała chęć poszukać głębiej i zaznajomić się z resztą twórczości danego reprezentanta. Tymczasem w 2021 roku wystarczyło kilka intensywnych dni, by ówcześni zwycięzcy nie tylko zdeklasowali „rywali” w rocznym podsumowaniu Spotify, ale szturmem wbili się w topkę statystyki całej mojej dotychczasowej aktywności w tej aplikacji (a mam na niej już kilkuletni, intensywny staż). Oczywistym było więc, że przez ostatni rok dość mocno śledziłam aktywność Vic, Damiano, Ethana i Thomasa, z wytęsknieniem też czekałam na premierę nowej płyty.

15:00

Muse „Will Of The People”

Muse „Will Of The People”

 

Tytuł: „Will Of The People”

Autor: Muse

Data premiery: 26 sierpnia 2022

Gatunek: alternative rock

Czas trwania: 37:39

Wytwórnia: Warner Records

 

               W odróżnieniu od Panic! At The Disco i „Viva Las Vengeance” [recenzja], na najnowszy krążek od Muse czekałam i prawdopodobnie będę czekać na każdą kolejną nowość. Tak się złożyło, że premiery w przeciągu tygodnia niejako zmusiły mnie, żeby te dwie płyty ze sobą porównać, zwłaszcza że mają ze sobą wiele cech wspólnych: charakterystycznego wokalistę, niezaprzeczalną inspirację twórczością Queen oraz zapowiadany powrót do brzmieniowych początków. No i przede wszystkim dlatego, że tak samo jak różne było moje podekscytowanie, tak samo różnie podchodzę do krążków już po ich przesłuchaniu. I mimo  że plan był zupełnie inny i zakładał recenzje tych dwóch albumów dzień po dniu już w sierpniu, to nie odpuszczam i dodam swoje spóźnione trzy grosze.

20:09

Refleksje na spontanie- Panic! At The Disco „Y-O-U Don’t Want Me” oraz „California”

Refleksje na spontanie- Panic! At The Disco „Y-O-U Don’t Want Me” oraz „California”


                Myślałam, że na jakiś czas Brendon Urie da mi spokój i twórczość Panic! At The Disco będę miała odhaczoną, a tu You Tube podrzuca mi jakieś dwie niewydane na „Viva Las Vengeance” piosenki. I może bym sobie odpuściła komentarz, ale „Y-O-U Don’t Want Me” oraz „California” natchnęły mnie do jakichś refleksji… takich na spontanie.

               Prosto z mostu: nie wiem, dlaczego akurat te dwie piosenki wypadły z podstawowej wersji płyty, bo uważam, że są jednymi z lepszych zaproponowanych przez Urie kawałków. Na „Viva Las Vengeance” [recenzja] znajdują się zdecydowanie gorsze, bardziej irytujące piosenki. Dlatego jeśli oba numery kiedyś pojawią się oficjalnie na Spotify, z czystym sumieniem dodam je na moją i tak już przeładowaną playlistę. Należy im się to, bo w porównaniu z pozostałymi piosenkami wręcz błyszczą, choć i one nie uniknęły pewnych powtarzanych zgrzytów.

18:00

Panic! At The Disco „Viva Las Vengeance”

Panic! At The Disco „Viva Las Vengeance”

 

Tytuł: „Viva Las Vengeance”

Autor: Panic! At The Disco

Data premiery: 19 sierpnia 2022

Gatunek: alternative/indie, pop

Czas trwania: 43:47

Wytwórnia: Fueled by Ramen; ‎DCD2

Nie mogę powiedzieć, że na kolejny album Panic! At The Disco (czy już w tym momencie Brendona Urie) czekałam z wypiekami na twarzy. Po ostatniej płycie, którą oczywiście lubię i regularnie któraś z piosenek wpada na moją playlistę, moje emocje opadły: jest więcej zespołów, które plasują się wyżej zarówno w subiektywnym, jak i obiektywnych rankingach. Jednak przyszedł pierwszy singiel, rozbudzając jakąś ciekawość, a potem drugi, trzeci i w końcu całe „Viva Las Vengeance”. Moja reakcja była zgoła inna, niż się spodziewałam, a jednocześnie w ogóle mnie nie zaskoczyła.

10:00

Refleksje na spontanie- Måneskin „The Loneliest”

Refleksje na spontanie- Måneskin „The Loneliest”


             Ostatnie single Måneskin całkiem mi się podobały: można było pokiwać głową, popląsać po domu, piosenki dodawały energii i poprawiały humor. Jednak od pewnego czasu brakowało mi czegoś wolniejszego, spokojniejszego, sięgającego głębiej. Jak się okazało, brakowało mi czegoś takiego jak „The Loneliest”.

18:19

Ed Sheeran „=”(Equals)

Ed Sheeran „=”(Equals)


 


Tytuł: „=”(Equals)

Autor: Ed Sheeran

Data premiery: świat: 29 października 2021

Gatunek: pop

Czas trwania: 48:30

Wytwórnia: Asylum  Records

 


Myślałam, że faza na Eda Sheerana już dawno mi przeszła. W ostatnich latach pomijałam właściwie każdą jego piosenkę na playliście i nawet nie próbowałam zdobyć biletów na warszawski koncert. Jednak przy premierze nowego albumu „=” ciekawość zaczęła rosnąć i zdałam sobie sprawę, że właściwie pasuje to do wzoru wzrostów i spadków mojej uwagi w przeszłości: coś się dzieje, nadstawiam ucha, a gdy wszystko cichnie, cichnę i ja.  Więc kto wie: może zajawka na jego piosenki mi wróci. I tu pojawia się szereg powracających pytań: czy dostaliśmy starego, dobrego Sheerana z gitarą i looperem, czy może poszedł w stronę „Bad Habits”, które różni się od reszty dotychczasowego repertuaru? Czy Ed- świeżo upieczony mąż i ojciec- znowu będzie narzekał, że dziewczyny nie lubią takich porządnych chłopców, co często jest głównym zarzutem do jego twórczości? No i prawdopodobnie najważniejsza kwestia: czy dostaniemy kolejną piosenkę, która przez najbliższe lata będzie ślubnym wyborem numer jeden?

20:57

Kość niezgody w Echelonie... 30 Seconds To Mars "America"

Kość niezgody w Echelonie... 30 Seconds To Mars "America"

Tytuł: „America”
Autor: 30 Seconds To Mars
Data premiery: świat: 6 kwietnia 2018
Gatunek: alternative/indie
Czas trwania: 42:12
Wytwórnia: Interscope Records

            Moim pierwszym i jak na razie jedynym pełnowymiarowym tekstem dotyczącym muzyki była recenzja albumu „Love, Lust, Faith+Dreams” 30 Seconds To Mars. Między innymi dlatego nie zamierzałam pisać nic większego o „America”, zanim nie pojawi się notka o innym artyście. Tak się jednak złożyło, że od wakacji, a dokładnie od wydania „Walk On Water” po prostu żyłam tą płytą. Później doszła wiadomość o europejskiej trasie koncertowej, udany zakup biletów do Łodzi, dyskusje na fanowskich grupach, premiery kolejnych piosenek…I w końcu premiera krążka. Pierwsze odsłuchanie i notatki same zaczęły się pisać, w głowie krążyły mi pełne zdania, które napisałabym w recenzji. Nie mogłam się oprzeć. Nie mówiąc już o wrażeniach po koncercie, które do tej pory się mnie trzymają i nie chcą odejść. Przed Wami zatem moja opinia o najnowszym dziecku Leto, Leto i Milicevica, a także krótka relacja z łódzkiego koncertu. Potraktujmy to jako reaktywację bloga, reaktywację działu muzycznego i mój sposób na wyjście z pokoncertowej depresji.

21:45

Ale to było dobre!- "Ale musicale!"

Ale to było dobre!- "Ale musicale!"

Jak zapowiadałam na Facebook’u, nie mogłam ominąć tak wielkiego wydarzenia kulturalnego w moim doświadczeniu.
Jeśli ktoś oczekuje spójnej historii, fabuły itp., niestety się przeliczy. „Ale musicale” to właściwie rewia najpiękniejszych piosenek z musicali popularnych na całym świecie. Wybierając się na spektakl, będziemy mogli posłuchać największych przebojów Teatru Romy, piosenek z takich musicali, jak: „Koty”, „Deszczowa Piosenka”, „Upiór w operze”, „Taniec wampirów”, „Crazy For You”, „Miss Saigon”, „Grease”, „Les Misérables” fragmenty musicali dziecięcych („Mała syrenka”, „Alladyn”, „Akademia Pana Kleksa” czy nie wystawianego w Romie „Króla Lwa”), a także światowych sukcesów, które do tej pory nie gościły pełnometrażowo na warszawskiej scenie, m.in. „Chicago”, „Nine”, „Jesus Christ Superstar”, „Księga Mormona”, „Mamma Mia!” i „Newsies”, „Notre-Dame de Paris” i wiele innych. W sumie dwa tuziny występów i ponad dwie godziny naprawdę dobrej muzyki.

19:35

30 Seconds To Mars, „Love, Lust, Faith and Dreams”: czy dorówna „This Is War”, czy okaże się totalnym gniotem?

30 Seconds To Mars, „Love, Lust, Faith and Dreams”: czy dorówna „This Is War”, czy okaże się totalnym gniotem?
Tytuł: „Love, Lust, Faith and Dreams”
Autor: 30 Seconds To Mars
Data premiery: świat: 17 maja 2013, Polska: 21 maja 2013
Gatunek: rock alternatywny
Czas trwania: 44:50
Wytwórnia: Virgin Records

                Zabierałam się do tej recenzji praktycznie od maja. Wstyd się przyznać, ale dopiero niedawno przesłuchałam całą płytę z uwagą. Wcześniej były to pojedyncze piosenki, fragmenty kawałków lub płyty, a chciałam zasiąść raz a dobrze, przesłuchać wszystko po kolei, by mieć jakieś porównanie i spokojnie wszystko przemyśleć. Czy najnowsza płyta Marsów wzbudziła we mnie miłość i pożądanie kupna krążka? Czy wiara, którą żywiłam z tą płytą mnie nie zawiodła? Czy spełniła moje marzenia o czwartym krążku mojej ulubionej kapeli?

18:51

Refleksje na spontanie- 30 Seconds To Mars „Up In The Air”

Refleksje na spontanie- 30 Seconds To Mars „Up In The Air”
      Ten wpis to zupełny spontan, pisany bez przygotowań, ale mam nadzieję, że Was zainteresuje. Być może nawet taka forma Wam się spodoba- wtedy spontaniczne notki będą pojawiać się częściej.
          Na tę piosenkę czekałam z utęsknieniem, od kiedy dowiedziałam się o koncertach w Polsce, nowej płycie i nowym singlu. Napięcie rosło z każdym dniem, gdy było już pewne: premiera- 18 marca 2013. Przeszukiwałam Internet w nadziei, że zajdę jakieś przecieki, próbki czy cokolwiek. Niestety, wszystkie filmiki, które rodziły nadzieje- czysty fake. Ludzi chcieli nabić sobie wejść, wstawiając „L490” lub „A Beautiful Lie”- bez względu na to, czy widzowie się połapią i polecą głowy, czy nie. Aż w końcu, czyli wczoraj, nadszedł ten dzień. Pech chciał, że akurat wczoraj nie miałam ani sekundy, by usiąść i spokojnie poszukać piosenki. Znalazłam tylko komentarz na marsowym fanpage’u: „R.I.P”, co było raczej jednoznaczne.