Pokazywanie postów oznaczonych etykietą The Bone Season. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą The Bone Season. Pokaż wszystkie posty

15:00

Maski opadają ze szczękami... Samantha Shannon „Koniec maskarady”

Maski opadają ze szczękami... Samantha Shannon „Koniec maskarady”


źródło: Lubimy Czytać
https://lubimyczytac.pl/ksiazka/4972011/koniec-maskarad
y

Tytuł: „Koniec maskarady”

Autorka: Samantha Shannnon

Liczba stron: 661

Wydawca: Sine Qua Non

                Jeśli cokolwiek miałoby skłonić mnie do lektury, a potem napisania dłuższego tekstu po miesiącach (nie)wymuszonej magisterką przerwy, to musiała być to kolejna, tak długo wyczekiwana część ukochanego „Czasu Żniw”. Wystarczy spojrzeć na ostatni post z grudnia: co wzięłam na tapet? Oczywiście że „Chór Świtu”. Tak więc najwyższy czas wyjść z tego letargu i– co prawda miesiące po premierze– w końcu opowiedzieć o rollercoasterze wrażeń, jakim jest „Koniec maskarady”.

                Cudem uratowana przed egzekucją, Paige w towarzystwie Naczelnika dociera do cytadeli Sajon Paryż. Od teraz pod nowym nazwiskiem ma pomóc podkopać kotwicę tajemniczej szajce szpiegowskiej z wolnego świata, Domino. Mahoney jednak nie zamierza całkowicie polegać na swoich nowych „przyjaciołach” i będzie próbować równolegle wypełniać swoją misję, której kluczowym punktem jest znalezienie i zniszczenie Szeolu II.

19:18

Śpiew z zachwytu czy zawodzący lament? Samantha Shannon "Chór Świtu"

Śpiew z zachwytu czy zawodzący lament? Samantha Shannon "Chór Świtu"
źródło: Lubimy Czytać,
 https://lubimyczytac.pl/ksiazka/4949023/chor-switu

Tytuł: Chór Świtu"

Autorka: Samantha Shannon

Liczba stron: 126

Wydawnictwo Sine Qua Non



Pisanie pod koniec stycznia o drobniutkiej książce wydanej pod koniec ubiegłego roku ma zapewne tyle samo sensu, ile wrzucanie vlogmasów dwa miesiące po świętach. Przecież już nikt nawet nie pamięta o choinkach, karpiach i kolejnych skarpetkach w prezencie. Jednak w momencie, gdy króciutki post na Instagrama zmienia się w wieloakapitową refleksję, to znak, że może jednak warto coś powiedzieć. Zatem, dwa miesiące później: Samantha Shannon i „Chór Świtu”.


Zacznijmy od tego, że zarzuca się „Chórowi Świtu” brak sensu w odniesieniu do całej serii, zwłaszcza przez brak jako–takiej akcji mającej potencjalny wpływ na rozwój wydarzeń. Czekając tyle czasu na kolejną odsłonę jednego z moich ulubionych cykli, jak najbardziej rozumiem te głosy niezadowolenia. Więc jeśli na przykład tak jak ja kilka lat temu narzekaliście na słabe tempo „Pieśni Jutra”, a seria przyciągnęła Was przede wszystkim intrygami, potyczkami i bogatym światem, istnieje szansa, że się zawiedziecie. „Chór Świtu” to tylko: z jednej strony Paige, Naczelnik i paryskie mieszkanko z zamkniętymi okiennicami, z drugiej Paige, Naczelnik i ciemny pokój w szeolskiej Magdalenie. I długie godziny rozmów. I bólu.

19:41

Nie ma niebezpieczniejszego miejsca... Samantha Shannon "Pieśń Jutra"

Nie ma niebezpieczniejszego miejsca... Samantha Shannon "Pieśń Jutra"
Tytuł: „Pieśń Jutra”
Autorka: Samantha Shannon
Liczba stron: 430
Wydawca: Sine Qua Non

                Otrzymując do rąk wyczekiwaną przez ponad dwa lata kontynuację mojego ukochanego „Czasu Żniw”, czyli „Pieśń Jutra”, obawiałam się, że będę musiała odłożyć czytanie i pisanie na później (dużo później), a jednocześnie wiedziałam, że prawdopodobnie nie dam rady tego zrobić i i tak przeczytam ją od razu, choćbym miała później męczyć się z nadrabianiem innych megaważnych rzeczy. Całe szczęście zbiegło się to z wyjazdem majowym, więc mogłam na spokojnie zabrać się za tę powieść podczas długich tras samochodowych bez wyrzutów sumienia, że się nie uczę. Niestety z recenzją się w wolne nie wyrobiłam i teraz, ponad miesiąc później, niezmiernie trudno mi się do tego zabrać. Ale muszę, po prostu muszę! Zatem słów kilka o „Pieśni Jutra”, na którą był, ale niestety już przestał być ogromy, jądrowy boom.

19:52

"Rozpoczyna się polowanie na śniącego wędrowca"... przedpremierowo: Samantha Shannon "Zakon Mimów"

"Rozpoczyna się polowanie na śniącego wędrowca"... przedpremierowo: Samantha Shannon "Zakon Mimów"

Tytuł: „Zakon Mimów”
Autorka: Samantha Shannon
Liczba stron: 533
Wydawca: Sine Qua Non

                Odkąd skończyłam „Czas Żniw” (klik!), nie było chyba takiego dnia, żebym nie myślała o jego kontynuacji: bo to odwiedziło się stronę wydawnictwa i w zapowiedziach znowu nic, to koleżanka pytała się o książkę godną polecenia, to znowu ktoś wstawił recenzję na swojego bloga albo szkoła organizowała wszelkiego rodzaju książkowe konkursy, rankingi itd. Nie mówiąc już o tym, kiedy w końcu pojawiła się jakaś informacja, że premiera tuż tuż, że znamy już tytuł i okładkę drugiej części. Można się więc domyślić, jaka była moja reakcja, gdy w domu czekała na mnie książkowa przesyłka, ale bynajmniej nie taka, której się spodziewałam. Zaczęłam szaleć jeszcze przed porządnym rozerwaniem koperty, od razu, gdy moim oczom ukazała się opasła kniga z czerwoną okładką, złotym kwiatkiem i ćmą na wierzchu. Jak dobrze, że zbliżały się święta i wolne, bo bym totalnie odpuściła sobie szkołę (co w sumie i tak zrobiłam, bo praca domowa na święta leży nietknięta), byleby tylko zagłębić się w „Zakon Mimów”. I mimo że korciło mnie, żeby najpierw przypomnieć sobie pierwszą część, która „ryła banię” na tyle, że tylko głupi może powiedzieć, że po jednym przeczytaniu wszystko zapamiętał i zrozumiał, postanowiłam, że spróbuję się ogarnąć bez tego, byle tylko nie tracić cennego czasu.

23:15

Bo są dobre i złe żniwa... Samantha Shannon "Czas żniw"

Bo są dobre i złe żniwa... Samantha Shannon "Czas żniw"
Tytuł:”Czas żniw”
Autor: Samantha Shannon
Liczba stron: 513
Wydawca: Sine Qua Non

                Naprawdę żałuję, że tak późno podchodzę do recenzji akurat tej książki. Z drugiej strony może to i dobrze, bo gdyby nie te wszystkie emocje, szczegóły dotyczące samej fabuły, uczucia do bohaterów itd., które do tej pory zdążyły już się zatrzeć i stracić na sile, zapewne ta recenzja jeszcze długo nie miałaby końca. I tak (znowu) wyszło, że tyle mam do powiedzenia, a co by było, gdyby… Strach się bać!


                Rok 2059. Sajon Londyn- prawdopodobnie najbezpieczniejsze miejsce na świecie. To właśnie w tym mieście społeczeństwo jest wyjątkowo dobrze chronione przed wszelkiej maści jasnowidzami, zarazą współczesnego świata. Bycie tu jasnowidzem wiąże się bezpośrednio ze śmiercią. Jednym z nich jest dziewiętnastoletnia Paige Mahoney, członkini jednego z gangów jasnowidzów w cytadeli. Przez wiele lat udawało jej się skutecznie uciekać przed wymiarem sprawiedliwością za największą zbrodnię- bycie innym, istnienie. Jednak pewnej nocy i ona zostaje złapana. Zamiast jednak trafić na stryczek zostaje przetransportowana do tajemniczej kolonii karnej, Szeolu I, dawnego Oksfordu. Tam pod dowództwem przybyłej z zaświatów rasy Refaitów ma szkolić swoje zdolności, by chronić swoich nowych panów przed tajemniczymi Emmitami- stworami żywiącymi się ludzkim mięsem. Szybko okazuje się, że Sajon nie jest najgorszym miejscem na świecie, do jakiego mogą trafić ludzie pokroju Paige.