Dzisiejszy
odcinek będzie krótki, ale jakże treściwy. Wakacje się skończyły i trzeba tej
prawdzie stawić czoła i jutro z samego rana zerwać się do naszej ukochanej
szkoły (jak dobrze, że akurat jutro mam na trzecią lekcję…). Ale zanim wakacje
2014 pójdą w niepamięć, zaznajoię Was z moim wakacyjnym stosikiem, który przez
te ponad sześćdziesiąt dni umilał mi czas i zapychał dziury między spaniem i
spaniem.
17:17
Orson Scott Card "Zaginione wrota"
Tytuł: "Zaginione wrota"
Autor: Orson Scott Card
Liczba stron: 436
Wydawca: Prószyński i S-ka
Zarówno
o twórczości Orsona Scott Carda jak i o samych „Zaginionych wrotach” słyszałam
wiele dobrego. Nic więc dziwnego, że od razu mnie zainteresowały i postanowiłam
się z książką zapoznać. Cała historia od samego początku wydawała się mieć
ogromny potencjał, a w rękach tak osławionego i lubianego przez czytelników
pisarza powinna od razu zrobić furorę. Niestety, zawiodłam się na niej więcej
niż trochę.
23:15
Bo są dobre i złe żniwa... Samantha Shannon "Czas żniw"
Tytuł:”Czas żniw”
Autor: Samantha Shannon
Liczba stron: 513
Wydawca: Sine Qua Non
Naprawdę
żałuję, że tak późno podchodzę do recenzji akurat tej książki. Z drugiej strony
może to i dobrze, bo gdyby nie te wszystkie emocje, szczegóły dotyczące samej
fabuły, uczucia do bohaterów itd., które do tej pory zdążyły już się zatrzeć i
stracić na sile, zapewne ta recenzja jeszcze długo nie miałaby końca. I tak (znowu) wyszło, że tyle mam do powiedzenia, a co by było, gdyby… Strach się bać!
Rok
2059. Sajon Londyn- prawdopodobnie najbezpieczniejsze miejsce na świecie. To
właśnie w tym mieście społeczeństwo jest wyjątkowo dobrze chronione przed
wszelkiej maści jasnowidzami, zarazą współczesnego świata. Bycie tu jasnowidzem
wiąże się bezpośrednio ze śmiercią. Jednym z nich jest dziewiętnastoletnia
Paige Mahoney, członkini jednego z gangów jasnowidzów w cytadeli. Przez wiele
lat udawało jej się skutecznie uciekać przed wymiarem sprawiedliwością za
największą zbrodnię- bycie innym, istnienie. Jednak pewnej nocy i ona zostaje
złapana. Zamiast jednak trafić na stryczek zostaje przetransportowana do
tajemniczej kolonii karnej, Szeolu I, dawnego Oksfordu. Tam pod dowództwem
przybyłej z zaświatów rasy Refaitów ma szkolić swoje zdolności, by chronić
swoich nowych panów przed tajemniczymi Emmitami- stworami żywiącymi się ludzkim mięsem. Szybko okazuje się, że Sajon
nie jest najgorszym miejscem na świecie, do jakiego mogą trafić ludzie pokroju
Paige.
13:46
Philippa Gregory "Krucjata"
Tytuł: „Zakon Ciemności:
Krucjata”
Autor: Philippa Gregory
Liczba stron: 299
Wydawca: Egmont
Od
razu po odłożeniu pierwszej części „Zakonu Ciemności” (recenzja) wiedziałam, że
chcę nie tylko przeczytać, ale mieć na własność kolejne części. Z zakupem
jednak trochę zwlekałam, nie mówiąc już
o czytaniu. W końcu jednak nadszedł ten upragniony dzień, gdy na spokojnie
mogłam zasiąść do lektury.
Luca,
Freize, brat Piotr oraz Izolda i Iszrak szczęśliwym trafem mogą kontynuować
swoją podróż razem, z czego cieszą się wszyscy (może z wyjątkiem skryby). Podczas
postoju w jednej z nadmorskich wiosek cała piątka spotyka nietypową krucjatę
złożoną z setek- jeśli nie tysięcy- dzieci pod wodzą równie młodego i bardzo
charyzmatycznego przywódcy, szwajcarskiego pastuszka imieniem Johann. Chłopak
twierdzi, że niebawem nastąpi koniec świata, a jego zadaniem jest zaprowadzić
dzieci do Ziemi Świętej. Poza tym wie o rzeczach, o których mógł się dowiedzieć
jedynie od samego Boga. Luca postanawia zbadać całe przedsięwzięcie.
14:58
Robert Galbraith "Wołanie kukułki"
Tytuł: „Wołanie kukułki”
Autor: Robert Galbraith
Liczba stron: 450
Wydawca: Wydawnictwo Dolnośląskie
To,
że od lat jestem Potterhead (mimo że dopiero niedawno poznałam tę nazwę
fandomu), nikogo nie powinno dziwić. Zbytnio się z tym nie kryję, część moich
znajomych uważa mnie za wariata, część nie neguje, ale się dziwi, inni znowu
zgadzają się ze mną w stu procentach. Dlatego niemożliwością było, żebym nie przeczytała innych dzieł Rowling. Bardzo chciałam mieć „Trafny wybór”, ale
szczerze mówiąc, po jakimś czasie i kilku niezbyt pochlebnych komentarzach
odpuściłam. Zupełnie inaczej było z „Wołaniem kukułki”. Może zacznijmy od tego, że gdyby ktoś nie puścił farby, to zarówno ja, jak i wielu czytelników
prawdopodobnie nie sięgnęłoby po książkę jakiegoś nieznanego autora. Fakt, że
Rowling napisała i wydała ją pod pseudonimem nasuwa mi pewne przemyślenie- w
sumie historia zatoczyła koło: kiedyś wydawca nie chciał opublikować „Harry’ego
Pottera” pod jej pełnym nazwiskiem, żeby nie wydać, że książkę napisała
kobieta, a kilka lat później Rowling sama decyduje się skryć pod męskim
wcieleniem…
