Tytuł: „Cinder”
Autorka: Marissa Meyer
Liczba stron: 440
Wydawca: Egmont
O
“Cinder”, jak i całej “Sadze księżycowej” słyszałam już dawno i były to same
dobre słowa. Kiedy jednak miałam
możliwość kupienia od razu dwóch tomów serii, wolałam zaopatrzyć się najpierw w
pierwszą część, żeby w razie czego się nie zawieść. Mimo niemiłych doświadczeń
związanych z czytaniem podczas roku szkolnego zaczęłam lekturę „Cinder” od razu,
gdy nadarzyła się taka okazja. A teraz, gdy ją skończyłam, pluję sobie w brodę,
że zrezygnowałam z drugiej części.
Cinder
jest najlepszym mechanikiem w Nowym Pekinie. Jako mała dziewczynka przeżyła
niebezpieczny wypadek, z którego została cudem uratowana, niestety ogromnym
kosztem. Teraz wiedzie żywot dziewczyny cyborga zostawionej na łasce swojej
macochy i dwóch przyrodnich sióstr jako obywatel drugiej kategorii. Pewnego
dnia do warsztatu Cinder przychodzi sam książę Kai. Jego odwiedziny wprowadzają
Cinder w samo centrum politycznych rozgrywek, konfliktu z niebezpieczną królową
Luny i walką z epidemią zarazy dziesiątkującej ludność na świecie.
