Autorka: Marie Lu
Liczba stron: 366
Wydawca: Zielona Sowa
W „Legendzie” Marie Lu zakochałam się dwa lata temu
niemal od razu. Przeczytałam wtedy dwa pierwsze tomy, niestety udało mi się
wtedy opowiedzieć tylko o „Rebeliancie”. Dlatego już w styczniu, stawiając
sobie czytelnicze priorytety na rok 2017, postanowiłam, że zapoznam się z całą
trylogią, w końcu nadrobię recenzję drugiego tomu, a przy okazji sprawdzę, jak
znajomość historii wpływa na ponowny odbiór tej dystopii. I mogę powiedzieć, że
jest dobrze.
Chcąc ratować Edena, Day i June zmuszeni są wstąpić
do Patriotów. Niestety każda pomoc ma swoją cenę. Po śmierci Elektora Primo i
przejęciu władzy w Republice przez jego syna Andena, wydaje się ona oczywista. Bohaterowie
muszą zdecydować, którą stronę poprzeć. Czy są w stanie wyprzeć się wartości, w
które wierzyli całe życie w imię przetrwania? Czy krwawa rewolucja to jedyna
rzecz, jaka może uratować Republikę? I czy rzeczywiście jest ona taka zła?
