Tytuł: „Kobieta w
czerni”
Autorka: Susan Hill
Liczba stron: 254
Wydawca: Amber
Nigdy nie ciągnęło mnie do horroru. Nie to, że bym
jakoś się bała oglądania takich filmów albo czytania powieści grozy. Po prostu
nie ciągnie mnie do tego. Chyba nie przesadzę, jak powiem, że jedyny horror,
jaki obejrzałam, to „Straszny film”. Tak, taka ze mnie znawczyni. Ale gdy tylko
usłyszałam o tym, że Daniel Radcliffe tuż po zakończeniu „Harry’ego Pottera” ma
się wcielić w główną rolę w filmie grozy o mściwym upiorze kobiety w czerni, nawet nie
zastanawiałam się nad tym, czy go obejrzeć. A gdy tylko przeczytałam i
obejrzałam bardzo pozytywne recenzje pierwowzoru, od razu zaczęłam poszukiwania
możliwości lektury.
Arthur Kipps prowadzi spokojne życie przy boku swojej
żony i dzieci. W głębi kryje jednak tajemnicę, która nie pozwala mu w pełni
odetchnąć i cieszyć się swoim szczęściem. Święta Bożego Narodzenia i tradycyjne
opowieści o duchach sprawiają, że Kipps przełamuje się i postanawia stawić
czoło swojej przeszłości, spisując historię Domu na Węgorzowych Moczarach,
Ławicy Dziewięciu Topielców i tajemniczej Kobiety w Czerni- omenu
terroryzującego mieszkańców całej okolicy miasteczka na północy Anglii.
