środa, 11 marca 2020

Gill Paul "Sekret Tatiany"


Tytuł: „Sekret Tatiany”
Autor: Gill Paul
Liczba stron: 411
Wydawca: Mando

Gdy dostałam tę książkę rok temu, przeżywałam właśnie fazę na punkcie musicalu „Anastazja”. Film animowany z 1997 roku to duży kawałek mojego dzieciństwa i mogę powiedzieć, że najmłodsza z księżnych Romanowych jest jedną z moich ulubionych księżniczek. Dlatego byłam ciekawa książki, która opowiadała wariację na temat historii carskiej rodziny. Do tej pory nie miałam też zbyt wielu okazji do czytania romansów i literatury kobiecej, więc tym bardziej chciałam sprawdzić, czy ten gatunek przypadnie mi do gustu. Los jednak tak chciał, że potrzebowałam aż roku i w sumie trzech podejść do książki, by w końcu móc o niej co nieco opowiedzieć.

Rok 1914. W Carskim Siole dochodzi do spotkania księżnej Tatiany Romanow i generała Dymitra Malamy. Bohaterowie zakochują się w sobie od pierwszego wejrzenia, jednak niespokojne czasy nie pozwalają miłości rozkwitać w szczęściu i spokoju. Wojna i bieda sprawiają, że nastroje w Rosji nie są spokojne, co szybko wykorzystują przeciwnicy cara Mikołaja. Tatiana i Malama muszą dużo przejść, by walczyć o swój związek i nie mogą być pewni, czy ich wysiłek w ogóle przyniesie jakieś skutki.

Rok 2014. Po odkryciu romansu męża, Kitty postanawia uciec z Londynu w sam środek puszczy w stanie Nowy Jork. To właśnie tam odkrywa rodzinną historię, o której do tej pory nie miała pojęcia, a przy okazji ma szansę poznać samą siebie i spojrzeć na wszystko nieco z boku. Pomoże jej w tym zrujnowany drewniany domek po pradziadku, napisane przez niego książki, a także duża ilość dobrego wina.


Muszę przyznać, że przy pierwszym spotkaniu książka mnie zauroczyła. Fabuła była naiwna, rozwój wydarzeń następował aż zbyt szybko i bezkompromisowo, bohaterowie od pierwszego spotkania padali sobie do stóp i gotowi byli oddać za siebie życie, bez względu na wiek czy stan. Istna miłość od pierwszego wejrzenia, o której marzy każda kobieta, prawda? Jednak w momencie, gdy książka nie zahamowała z tym nawałem uczuć i tkliwych momentów ani na chwilę, zaczęła nużyć i irytować. Wszystko to było zbyt piękne i słodkie, bez względu na tragiczne i makabryczne wydarzenia, jakie spotkały Dymitra i Tatianę.


Nie pomagał fakt, że narratorem historycznej części jest właśnie Dymitr. Nie przeszkadza, że jest on mężczyzną, ale to, że w ogóle nie zachowuje się jak mężczyzna na jakiego jest kreowany: nieustraszony, niestrudzony, zdyscyplinowany żołnierz o nieskalanych manierach. Jest zniewieściały, wiecznie rozpływa się nad Tatianą, cały czas filozofuje, roztkliwia się i popada w rozpacz szybciej niż przeciętna bohaterka romansideł. Nie jestem w stanie uwierzyć w momenty, gdy książka opisuje, jakich to bohaterskich czynów nie dokonał w czasie wojny, nie uważam też, że konflikt uczuć, jakie targają nim w późniejszych latach jest pokazany trafnie i obrazowo: te momenty były mi obojętne i zupełnie przyćmione przez akapity, które wręcz rozpływały się nad jego miłością i rozpaczą.


Nic więc dziwnego, że ostatecznie o wiele bardziej czekałam na rozdziały współczesne z Kitty na pierwszym miejscu. Niestety po pewnym czasie tu też pojawiły się skazy, które prawdziwie utrudniły lekturę. Główna bohaterka cierpi według mnie na symptomy Mary Sue-izmu z dodatkiem problemów alkoholowych. Ma o sobie dosyć niskie mniemanie, ale w młodości była piękną i przebojową dziewczyną, wyrwała najlepszego faceta w okolicy i wiodła z nim wspaniałe życie przez kilka lat, co rusz dostaje jakiś dom w spadku, który w pojedynkę potrafi przemienić w Pałac Buckingham, na co dzień ma twórczą pracę, marzy o napisaniu książki i jak się okazuje jej przodkowie mieli zaskakująco bliskie relacje z najbogatszą rodziną w historii świata. W jednej chwili przejmuje się brakiem pieniędzy, co jednak nie przeszkadza jej w tym, by wydać fortunę na nieplanowane trzymiesięczne wczasy na drugim końcu świata i niebotyczne ilości wina.


Nie jestem też w stanie uwierzyć w jej przemianę, zwłaszcza że ostatecznie wraca do stanu początkowego, a wszelkie zmiany, jakie mogły w niej zajść nie zostały w żaden sposób zbudowane i można się tylko domyślać, w jaki sposób cała historia mogła na nią wpłynąć. Gill Paul kreuje obraz osoby, która trudno by zaistniała w prawdziwym życiu, a próba podjęcia trudnych tematów, jakimi są na przykład zdrada czy choroba alkoholowa są krzywdząco uproszczone, romantyzowane, a nawet szkodliwe.


Zawiodłam się na tej książce i nie dziwię się, że potrzebowałam aż trzech podejść, by ostatecznie ją skończyć. Brakowało mi dynamizmu, czegoś co odróżniałoby poszczególne rozdziały od siebie, elementu, który przerwałby te niekończące się timelapsy pogoni Dymitra za Tatianą i Kitty siedzącej w amerykańskiej puszczy.  Miałam zamiar wyposażyć się w drugą książkę Gill Paul tym razem o Anastazji Romanowej, „Zaginionej córce”, jednak patrząc na nastroje po „Sekrecie Tatiany” i opis kolejnej książki, która wydaje się być powieleniem schematu, cieszę się, że się w nią nie wyposażyłam i nie  zamierzam po nią sięgać. Jednocześnie widzę, dlaczego "Sekret Tatiany" może się podobać i osobom, które lubią czytać fantazje na temat postaci historycznych pełnych  wielkiej, nieskalanej miłości po grób, szarmanckich mężczyzn i pięknych kobiet w opałach, jak najbardziej polecam twórczość Gill Paul. 


Źródła zdjęć: https://wydawnictwowam.pl/

Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza

Drogi czytelniku!
Jeśli znalazłeś się aż tutaj, będziemy wdzięczni, jeśli wyrazisz swoje skromne zdanie. Our humble opinions jest w końcu "our". :)